czwartek, 7 czerwca 2012

PROSZĘ

...




PROSZĘ

Pytałam ciebie , jak z nią śpisz. Przecież nie o to mi chodzi, żebyś powiedział, czy uprawiacie seks czy nie. Jesteście małżeństwem, dla mnie to oczywiste, że jeśli śpicie ze sobą, to również się kochacie. Ale wiesz, nigdy nie przeżyłam z nikim tak cudownego spełnienia, jak z tobą. Moje długie małżeństwo, troje dzieci, wielka miłość do męża i wielkie rozczarowanie, całe morze uczuć, to nic w porównaniu z tym, co ty mi dałeś. Bo dałeś mi jeszcze coś, czego wcześniej nigdy nie doznałam, dałeś mi czułość. To wielkie wzruszenie, gdy czuję w nocy twoje ramiona obejmujące przez sen moje ciało, twój oddech na szyi, kropelki potu mieszające się z moimi. Tak nieogarnione poczucie bezpieczeństwa i jedności. Dlatego gotowa jestem czekać rok na ustalenie daty naszego spotkania. Mogę przejechać pół Europy, gdy zawołasz, byleby znów  choć na moment znaleźć się w twoich ramionach.
Tłumaczysz mi, że nie możesz mi nic ponadto dać, żadnej chwili więcej. Wyjaśniasz z namaszczeniem wszystkie twoje zobowiązania wobec żony, powagę  sytuacji zawodowej, wszystkie powiązania i relacje, w jakie jesteś wpleciony.  Chcesz, żebym to rozumiała i akceptowała. I nie mam wyjścia, wszystko akceptuję. Cóż innego mam zrobić? Jestem tą trzecią i znam swoje miejsce.
Tylko, proszę, nie przytulaj jej tak czule, kiedy się już pokochacie.


piątek, 1 czerwca 2012

KRAKSA

...
KRAKSA

            Nareszcie w Olsztynie u babci! Na czwarte piętro wciągnąć walizkę z autkami to wcale nie prosta rzecz. Ale jak już się jest, to jest świetnie. Babcia klęka obok i wita się z każdą częścią Tobiaszka.
            - Dzień dobry oczki, dzień dobry uszki, dzień dobry rączki, dzień dobry nóżki. Dzień dobry plecki, dzień dobry brzuszku. Dzień dobry cały Tobiaszku.
            - A wiesz, babciu, co ja tu mam?
            - Och, jaka piękna walizka. Strasznie jestem ciekawa, co się w niej kryje.
            - Zaraz zobaczysz, jak ją otworzę. Patrz!
            - Ojej, nie wytrzymam, tu są chyba tysiące autek!
            - Nigdzie już nie idź, tylko się ze mną baw.
            Rozsiadają się we dwoje w przedpokoju. Niech sobie inni robią duże kroki przez nich, ale tu powstaje wielki parking i nie wolno przeszkadzać. Na parkingu stoją wozy policyjne, karetki pogotowia i straże pożarne. Są bardzo czujne, bo w każdej chwili może wydarzyć się jakiś wypadek. I rzeczywiście. Po chwili rozdzwaniają się telefony.

            - Halo, czy to policja? Wielka kraksa. Wszystkie samochodziki wpadły na siebie!
            - Halo, tu policja, gdzie jest ten wypadek?
            - Na środku przedpokoju, proszę szybko przyjechać!
            - Ijo, ijo, ijo.
            Ruszają wszystkie wozy policyjne i strażackie. No tak, wybuchł także pożar. Potrzebne są karetki pogotowia. Zielona biedronka z półki z książkami zeskakuje w pośpiechu. Trzeba zorganizować szpital dla samochodów. Niektóre karoserie mocno popalone. O, walizeczka świetnie się do tego nadaje. Biedronka przygotowuje w niej miejsce dla rannych autek.
            - Pani doktor, proszę przyjąć tego mercedesa.
            - Och, jaki on ranny. Co się stało?
            - Była wielka kraksa na ulicy Hanowskiego.
- Co to za ulica? Gdzie ona jest?
- To jest ulica, na której mieszka moja Babcia Hania. Dlatego się nazywa Hanowskiego. A tutaj jest małe volvo. Koła mu się poluzowały po tym wypadku.
- Proszę je tu położyć, zaraz zrobimy operację.

- Mamo, co z tym obiadem?!- woła tata Tobiasza.
- Ojej, zupełnie zapomniałam. Przecież muszę wam podać obiad. Pakuj, Tobiaszku samochody i zamieniaj się szybko w kelnera. Będziemy przygotowywać jedzenie.
- Hura! Uwielbiam być kucharzem i kelnerem.
Podawanie obiadu jest równie fantastyczną zabawą.


12.11.2010r.

CIEMU?

...



CIEMU?

-  A mamusia dzie jeśt?
- Poszła teraz do pracy.
- A kiedy sijdzie?
- Za dwie godziny, bo wcześniej  zawiezie Tobiaszka na muzykę.
- A ciemu?
- Bo Tobiaszek będzie się tam uczył pięknego śpiewu.
- A tatuś dzie jeśt?
- Tatuś jeszcze śpi.
- Ciemu?
- Bo jest bardzo zmęczony, a teraz ma okazję pospać.
- Ciemu?
- Bo przyjechaliśmy do was i możemy się tobą zająć.
- A kiedy tatuś wstanie?
- Za godzinę i wtedy zabierze dziadka i Tobiaszka, i pojadą na wycieczkę.
- Ciemu?
- Bo bardzo się kochają i cieszą sobą. Trzech Brakonieckich pojedzie razem.
- A mamusia?
- A mamusia wróci do nas i we trzy będziemy robić skrzydła anioła dla Tobiaszka na Jasełka.
- A ciemu?

3.12.2011r.