sobota, 28 kwietnia 2012
czwartek, 26 kwietnia 2012
ZAUWAŻAĆ CUDOWNE CHWILE
![]() |
| ... |
ZAUWAŻAĆ
CUDOWNE CHWILE
Trzeba najpierw zadać sobie
pytanie, co to jest szczęście. Bo przecież szczęście nie trwa wiecznie.
Szczęście to chwila. Ja tylko kilka razy byłem szczęśliwy. W dzieciństwie jak
przychodziłem ze szkoły i mama dawała mi kisiel. Pamiętam, że najbardziej
lubiłem malinowy. Ale żeby lubić taki najbardziej, to trzeba było zjeść czasem
cytrynowy, albo jabłkowy. I taki malinowy został mi w pamięci jako
najsmaczniejszy. I jeszcze zanim się ożeniłem z moją małżonką, to sen mi się
przyśnił przepiękny, że wracam do domu po pracy, a ona stoi taka cudowna,
wytęskniona na progu domu. Czeka na mnie. I ten sen prowadzi mnie przez życie.
Gdy poznałem moją małżonkę,
byłem pewny że to ona, ta kobieta ze snu. Jednak wkrótce okazało się, że nie jesteśmy razem
szczęśliwi. Ona ciągle zrzędziła, ględziła, miała pretensje, a ja bym tak
chciał mówić miłe dobre słowa, żeby budować te chwile szczęścia. Bo szczęście
jest ulotne, trzeba je pielęgnować, dbać o nie. Nie, małżonka nie myślała o
tym. Wolała wrzeszczeć i wybrzydzać na wszystko. W końcu, jak odchowaliśmy
syna, powiedziałem dosyć. Koniec tego życia bez szczęścia. Rozstaliśmy się ,
rozwiedli, ja poszłem na emeryturę górniczą, zamieszkałem gdzie indziej. Hoduję
kwiatki w ogródku przydomowym, kupuję coraz to nowe rozsady. Patrzę na nie i
myślę, jak miło byłoby dać je jakiejś cudownej miłej pani, która umiałaby dbać
o szczęście. Mówić do mnie czułe słowa, kochać się ze mną i pieścić. Ale
trafiają mi się tylko panie puste i egoistyczne. Chcą ode mnie pieniędzy i
żebym im nie przeszkadzał. Nawet w nocy mogą się pokochać, szczytować ze mną,
ale już rano zapominają, nie mówią do mnie pięknymi słowami, naciągają na różne
rzeczy. Tak, że aż długów narobiłem i komputer musiałem sprzedać. A przecież obcy
ludzie mnie lubią. Mówią, och panie Macieju, z panem to tak dobrze i miło. Do
sklepu wejdę, komplementów powiem pani ekspedientce, przepuszczę starszą panią
przed siebie. Od razu miło i serdecznie się robi. A w moim sercu żal, że nie mogę znaleźć tej
chwili szczęścia. Inni mnie doceniają, ale pani z którą chciałbym spędzić w
błogości resztę życia, nie potrafi się dla mnie znaleźć.
(dżingiel Marta Andrzejczyk)
środa, 25 kwietnia 2012
LUKI W PAMIECI
LUKI W PAMIĘCI
Najpierw wam coś pokażę. To jest
obraz pani Krystyny Chromy. Portret mojej Taisy. Kiedy Ewelina zabrała mnie na
święta do siebie, nie mogłem się na niego napatrzeć. I wtedy mąż Ewelinki raz
dwa zrobił zdjęcie tego portretu, wydrukował, włożył w tę piękną oprawę i
podarował mi. Teraz mogę na niego patrzeć, kiedy tylko zechcę.
Kiedy tak patrzę na ciebie, Haniu i
ciebie słucham, cieszę się, bo przynosisz mi moją przeszłość. I zaczynam teraz
coś sobie przypominać. Pamiętam twoją mamę, przyjaźniliśmy się, pamiętam.
Mieszkaliśmy przecież niedaleko. A twój tato uczył mnie żeglarstwa. I moich
synów. Pamiętasz? Tak, Leszek teraz żegluje, a Staś nurkuje, bo twój tata był
przecież także instruktorem nurkowania.
Mówisz,
że na tym zdjęciu jest Tadzik? Pokaż. Masz rację, zobacz podpisałem to zdjęcie.
To rzeczywiście Tadzik, a obok Taisa. Pamiętacie Taisę? Mówisz, że to twoja
mama, Leszku? No rzeczywiście, moja żona była twoją mamą, a ja jestem twoim
ojcem, a kim jest ten młody człowiek? To twój wnuk? Czekaj, musisz mi wyjaśnić,
bo tutaj mi się plącze. Mam takie luki w pamięci. Jak mi podyktujesz, to będę
bardziej rozumiał. Najpierw ja, Stanisław. Potem ty mój najstarszy syn Lech, a
potem? Tomaszek? To jest kto? Twój syn, a mój? Wnuk? Dobrze, rozumiem. Ale
czekaj, przy Stanisławie muszę napisać Henryk, bo przecież tak mam na drugie. I jeszcze ten młody człowiek. To
Adam. Piszę Adam. Kim on jest? Twój wnuk? A mój? Prawnuk? Mój prawnuk, no
popatrz, jakiego mam pięknego prawnuka. Zapisałem: Stanisław Henryk, to ja,
Lech, mój syn, Tomasz, mój wnuk i Adam, prawnuk. Teraz rozumiem.
Te luki w pamięci u takich starych
ludzi jak ja są bardzo przykre. Siedzę czasem i myślę o jakiejś osobie i nie
wiem, kim ona jest, skąd ją powinienem znać. A czy ty na przykład pamiętasz
Taisę? To twoja mama? No popatrz, mama.
No to a’ propos Taisy, pokażę wam teraz portret. Piękny,
prawda? Malowała go Krystyna Chromy. Więc, wyobraźcie sobie, jak byłem u
Ewelinki na świętach, zachwycałem się tym portretem, nie mogłem oderwać wzroku.
I wtedy jej mąż raz dwa zrobił zdjęcie, wydrukował i oprawił. A teraz mogę
patrzeć na ten obraz do woli. Wspaniałe, prawda?
10.04.2012r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
